Oto co u mnie nowego
Co u mnie nowego? Sporo.
Mija niemal rok od mego ostatniego wpisu. Opiekun tej strony pisze mi, że kilka tysięcy ludzi wchodzi na nią rocznie. Powinienem zatem może poinformować ich o tym, co się zdarzyło u mnie w ostatnich 10 miesiącach. Zacznę nie chronologicznie, ale od tego co najważniejsze. Naturalnie dla mnie.
Na początek – we wrześniu br., po kilku latach przerwy, ponownie odwiedziłem Rzym. Kiedyś bywałem tam często, goszcząc zwykle w rezydencji H. Suchockiej, wówczas polskiej ambasador przy Watykanie. Po tym, jak przyjechała do Warszawy, by jako była minister sprawiedliwości wesprzeć min. Bodnara (także na okolicznościowej fotografii) nie chcę jej znać. Podobnie jak mych uniwersyteckich kolegów z Wydz. Prawa, których nie stać na napiętnowanie bezprawia (przechodzącego w terror), które funduje nam obecny rząd. Wstyd dla wszystkich polskich uczelni, które prowadzą studia prawnicze, bo łamanie prawa jest ewidentnie. A oni milczą. Albo wydają absurdalne komunikaty, jak zrobiła to ongiś Rektora mej uczelni po wyroku TK w sprawie aborcji. Zawieśmy nad tym kurtynę milczenia.
Rzym 2026 to kolejny M.-nar. Kongres Heglowski. Rekordowy z uwagi na temat (Hegel Global) oraz atrakcyjność miejsca (ponad 500 uczestników; na tym, który organizowałem w 2006 roku w Poznaniu było ich 250, z 25 krajów). Tematycznie trochę groch z kapustą, z dużą dozą postmodernistycznego bełkotu. „Gwiazdą” był Slavoj Żiżek, najważniejszym autorytetem Klaus Vieweg, autor ogromniastej monografii o Heglu, przekładanej na co rusz nowe języki obce. Ja tym razem skromnie – zamiast obrony Hegla przed marksistami referat o Gadamerowskiej lekturze Hegla (będzie rozdziałem w książce o Heglu, nad którą obecnie pracuję). Prowadziłem też wykład profesora Lozano z Madrytu, świetnego znawcy Hegla oraz sekcję nt. różnych nawiązań do filozofii społecznej i politycznej Hegla. Zamieszczam na tej stronie wybrane zdjęcia tego kongresu, w którym – ku mej radości – udział wzięło kilku młodych badaczy z Polski. Nie dojechała niestety, po raz któryś, znana specjalistka od Hegla prof. Ewa Nowak z UAM.
Od marca do lipca prowadziłem w Domu Trójmorza przy Łowickiej 39A seminarium p.t. „Wielcy filozofowie wobec wiary, religii i Boga”. Z referatami wystąpiła cała zebrana wokół mnie grupa profesorska, wzbogacona o dra Konrada Wyszkowskiego (mówił o Heglu) oraz Bronisława Wildsteina (zbadał Kołakowskiego myślenie o religii). Olbrzymim wzbogaceniem były wystąpienia prof. Volkera Gerhardta (HU Berlin, lipiec 2026) oraz ks. prof. M. Jędraszewskiego (UAM, październik br.). Uznaliśmy zgodnie, że po niezbędnych korektach i uzupełnieniach materiały z tego seminarium powinny ukazać się w formie publikacji książkowej. Nad czym obecnie pracuję.
KPRM wytoczył mi dwa procesy w związku z mym dyrektorowaniem Instytutem De Republica, instytucją wspierającą polską humanistykę, założoną przez premiera Morawieckiego. Jeden udało mi się wygrać, drugi – przede mną. Na UAM zaproponowano mi przejście na tzw. Profesurę badawczą, co zwalnia mnie z dydaktyki i nakazuje intensyfikację badań i publikacji. Co skrupulatnie czynię. W druku w „Przeglądzie Filozoficznym” są obecnie 3 moje artykuły: o prawie naturalnym i prawach człowieka wg Arendt, o różnicach między filozofiami Heideggera i Gadamera oraz programowy tekst o filozofii hermeneutycznej jako nowej „filozofii pierwszej” (prima philosophia). W tomie na cześć zmarłego w tym roku Jurgena Habermasa, redagowanym przez prof. L. Witkowskiego jest mój tekst wspomnieniowy. Bo, jak niewielu w naszym kraju, miałem przyjemność spotykać go osobiście, poznać jego żonę, powspominać jego pobyt w ukochanym przez nas oboje Heidelbergu. Był miłym, ciepłym człowiekiem, który stopniowo oddalał się Marksa, tak jak Marek Siemek. Patronował też początkom Honnetha, którego książkę ostatnio przestudiowałem (przełożył ją były mój uczeń, J. Duraj, jeden z tych, którzy z sobie tylko znanych powodów nie utrzymują ze mną kontaktu). Honnetha wykładni Hegla poświecę inny rozdział mej książki o Heglu. W dwóch pozostałych odniosę się do Siemka i Żiżka (oraz do jego bezkrytycznego wielbiciela Bartosza Wójciaka, przez którego 800-stronicowy doktorat właśnie się przebiłem).
W rodzinie, rozpiętej m. Warszawą i Berlinem, wszystko pod kontrolą. Wnuki wygrywają kolejne turnieje tenisowe, kontynuując tenisową pasję dziadka. Ja też odbijam od czasu do czasu, godząc się z nieuchronnymi już porażkami. Swoje już wygrałem, będąc dwukrotnie mistrzem UAM oraz również dwukrotnie mistrzem w swym kolońskim klubie tenisowym. Powoli czas przestawiać się na tenis stołowy. Tu niedościgłym mistrzem okazuje się red. Jacek Karnowski, z którym jeszcze 4 lata temu wygrywałem. Po tym jak podjął treningi w klubie, pod okiem trenera, i zaczął grać w lidze, moje szanse na zwycięstwo nieco się zmniejszyły. Ale nadziei nie tracę.
Naturalnie nie zaniedbuję obecności w mediach. Były tygodnie, gdy byłem w nich 3 razy, były miesiące gdy pojawiałem się jeden raz. Tematyka: Niemcy, EU, upadek cywilizacji euroatlantyckiej. Islamizacja Europy, nienawiść do Izraela. Kilkukrotnie gościłem w ciekawym programie „Cogito u Raczyńskiej” (emisja w TVwPolsce24 w soboty o 14:00, powtórki w niedziele). Ostatnio ciekawie się dyskutowało z Tomaszem Froehlichem, niemieckim posłem AfD do Parlamentu Europejskiego, urodzonym w Szczecinie. Na tej stronie zamieszczam link do tej audycji. Bywam w TV Republika, w różnych programach TVwPolsce24, w Radio Wnet, w Gazecie Polskiej Codziennie. A całkiem niedawno w powstałej ostatnio w Warszawie amerykańskiej stacji informacyjnej Newsmax Polska.
Pozdrawiam moich sympatyków. Uzbroimy się w cierpliwość. Lepsze czasy nadejdą.